Spis treści, archiwum 10/2001

strona główna archiwum

 
Powiększenie okladki.
strona w magazynie
 
Izba Morska o katastrofie s/y Bieszczady - Krzysztof Kozerski
Zapadło, długo oczekiwane przez wszystkich, orzeczenie w sprawie ubiegłorocznej katastrofy
4
 
DAR MŁODZIEŻY powraca z tarczą
Z kapitanem Markiem Szymońskim rozmawia Mira Urbaniak
10
 
Gdyńska Idea Pucharowa - Andrzej Napierkowski, Paweł Wojna
12
 
Okiem Prezesa
Felieton Wiesława Kaczmarka
15
 
Ściga się klasa 730 - Robert "Dżabes" Janecki
16
 
Katamaranami wzdłuż wybrzeża - Krzysztof Kozerski
Relacja z bałtyckich regat IDEA Catamaran Amber Cup
20
 
Walczą oceaniczne trimarany - Marek Słodownik
24
 
26
 
Wydarzenia - Zespół
Przegląd aktualnych wydarzeń żeglarskich w kraju i za granicą, wyniki regat
28
 
Felieton dwukadłubowy - Roman Paszke
39
 
40
 
Listy do redakcji
42
 
Jubileusz żeglarskiego Pucharu - Marek Słodownik
Na jubileuszu 150 lat regat o Puchar AMERYKI spotkały się jachty, które niegdyś brały w nich udział
46
 
54
 
Po prostu lubiliśmy się wszyscy
Z Johnem Bertrandem, olimpijczykiem i zdobywcą
Pucharu AMERYKI w roku 1983, rozmawia Marek Słodownik
58
 
Maxi regaty - Marek Słodownik
62
 
Syndykaty wyścigu wokółziemskiego - Marek Słodownik
Przedstawiamy zespoły biorące udział w wokółziemskich regatach Volvo Ocean Race
68
 
Ucieczka na Tyrkło - Jakub Koryciński
72
 
Mazury z góry
Zgadnij, jaki to akwen ! Konkurs z nagrodą
75
 
Żeglarska Wierzba - Jakub Koryciński
76
 
Markizy - Wojtek Kmita
78
 
Kolebka oficerów - Milka Jung, Paweł Wojna
82
 
Superłódka na Volvo Ocean Race - Marek Słodownik
84
 
Pisklęta francuskiej marynarki wojennej - Krzysztof Kozerski
Bliźniacze żaglowce szkolne BELLE POULE i ETOILE
88
 
Długość ma aż takie znaczenie ? - artykuł sponsorowany
90
 
Krążownik śródziemnomorski - Jakub Koryciński
94
 
Pegaz 969 Motor Sailer - Jakub Koryciński
96
 
RP 23 - nowa jednostka klasy 730 - Mirosław Gospodarczyk
Charakteryzuje się wąska linią wodną, smukłym mieczem z ciężkim bulbem oraz takielunkiem z ruchomym masztem o profilu skrzydłowym
98
 
Monotyp regatowy dla wszystkich - Tomasz Siwik
99
 
Metoda Herberta Ashcrofta - Stefan Ekner
100
 
Patenty, gadżety
104
 
Z mesy i kambuza. Polędwica sopocka na gorąco - Krzysztof Kołodziejski
107
 
Trujące... jadalne ryby - Wojtek Kmita
108
 
Lingwistyka żeglarska - Andrzej Ejchart, Henryk Wolski
O wyznaczaniu pozycji po polsku, niemiecki i angielsku
121
 
Recenzje
122
 
66 węzłów szkwału - Andrzej "Jędras" Trojanek
CHOPIN bierze burtą wodę, nad prawą, nawietrzną burtą załamuje się dziad...
124
 
Wcielenia "Shallow Brown" - Jerzy Rogacki
126
 
Dziś o babskim rejsie - Mirosław "Kowal" Kowalewski
128
 
Felieton nawietrzny - Jerzy Iwaszkiewicz
130
!
W każdym numerze "Rejsu" felietony Jerzego Iwaszkiewicza, Wiesława Kaczmarka i Romana Paszke.
     

Wydarzenia...


Biszczady

Izba Morska o katastrofie s/y BIESZCZADY

6 września, po dwumiesięcznej przerwie na wokandę gdańskiej Izby Morskiej powróciła sprawa ubiegłorocznej katastrofy harcerskiego jachtu BIESZCZADY ("Rejs" 8/2001)

6 lipca prowadzący rozprawę sędzia Ryszard Kopicki odroczył ją z powodu braku wyników badań mechanoskopijnych szczątków jachtu. Tym razem ekspertyza była gotowa i sędzia mógł zapoznać zainteresowanych z Opinią kryminalistyczną z zakresu badań mechanoskopijnych,przygotowaną przez biegłego z zakresu badań mechanoskopijnych, mgr inż. Marka Wierzbickiego. Celem analizy była próba odpowiedzi na pytania, czy możliwe jest ustalenie kierunku uderzenia i miejsca, w które statek uderzył BIESZCZADY, oraz czy jednostką tą był gazowiec LADY ELENA.
Ocenie i analizie poddano zatem ślady na szczątkach jachtu. Na ich podstawie przedstawiono rekonstrukcję kolizji. Gruszka dziobowa LADY ELENA uderzyła w prawą burtę BIESZCZAD na wysokości pomiędzy linią wodną jachtu a listwą nadburcia w okolicy 12 wręgi.

ciąg dalszy w numerze...




Rozmowa...


DAR MŁODZIEŻY powraca z tarczą.

10 września powrócił do Gdyni triumfator regat "The Cutty Sark Tall Ship's Race 2001 ", żaglowiec Wyższej Szkoły Morskiej - DAR MŁODZIEŻY. W ten sposób fregata zakończyła dwudziesty w swojej historii sezon rejsów szkoleniowych. W tym czasie odbył 96 podróży do prawie 300 portów Europy, Azji, Australii i obu Ameryk, pokonał ponad 340000 Mm i przeszkolił ponad 9500 studentów.

O walce w regatach Cutty Sark opowiada kapitan żaglowca

Banderę na DARZE MŁODZIEŻY podniesiono 4 lipca 1982 roku. Następca DARU POMORZA już od pierwszego rejsu był w świecie żeglarskim zauważany i nagradzany. I nie były to tylko symboliczne tytuły "najpiękniejszego żaglowca" europejskich regat "Cutty Sark" czy światowych "Operation Sail", ale także zwycięstwa i spektakularne dokonania, takie jak najdłuższy nieprzerwany przelot pod żaglami , wynoszący 1241 mil morskich w podróży do Australii w 1987 roku....

ciąg dalszy w numerze...



Wydarzenia...


Rozmiar: 148413 bajtów

ŚCIGA SIĘ KLASA 730

Relacja z pierwszej ręki.


Mistrzostwa Polski w klasie 730 okazały się dla mnie bardzo udane. To był mój czwarty start w tej klasie. Na regaty w Gdyni stawiło się 27 sierpnia 19 łódek, czyli o pięć więcej niż w zeszłym roku. Wyścigi były emocjonujące do samego końca. W dwa tygodnie później po trzech dniach zmagań na akwenie w Mikołajkach w dniach 14-16 września załoga w składzie: Robert Janecki, Jacek Wysocki, Mariusz Pirjanowicz, Piotr Przybylski zdobyła Grand Prix klasy 730 i główną nagrodę - kompletną łódkę Majestic Racer. W ten sposób potwierdziliśmy swoją pozycję.

Robert "Dżabes "Janecki


Już w pierwszym wyścigu, murowany faworyt, Zbyszek Kania z załogą łamie maszt i nie kończy biegu. My jeszcze na ostatnim kursie genakerowym prowadziliśmy z przewagą ponad 100 metrów nad drugą łódką. Niestety, dwa moje błędy, przegapione dwa pasma szkwałów i kończymy na zaledwie czwartej pozycji, szkoda.
Drugi wyścig wygrywamy w pięknym stylu, niestety po ukończeniu dowiadujemy się, że wyścig został przerwany i będzie powtórzony. Cóż, pozostaje nam kolejne moralne zwycięstwo.

ciąg dalszy w numerze...


Regaty...


Rozmiar: 11577 bajtów

Katamaranami wzdłuż wybrzeża

O międzynarodowych regatach IDEA Cartamaran Amber Cup 2001, pasjonującym wyścigu katamaranów rozegranym wzdłuż naszego wybrzeża, pisaliśmy w poprzednim "Rejsie". Tym razem przedstawiamy ciekawe ujęcia fotograficzne, dające wyobrażenie o zmaganiach na trasie regat.


















Wydarzenia...


Rozmiar: 69850 bajtów

Volvo Ocean Race już po sygnale startu

W niedzielne popołudnie 23 września z wód Cieśniny Solent ruszyły regaty Volvo Ocean Race. Po wielomiesięcznych przygotowaniach na pokład ośmiu jachtów 97 żeglarzy z 15 krajów wyruszło na wokółziemską trasę regat, które zakończą się dopiero w czerwcu 2002. Przed żeglarzami najdłuższy (7300 Mm) etap tegorocznych regat z metą w Kapsztadzie. Finał wielomiesięcznych zmagań będzie miał miejsce po raz pierwszy na wodach Bałtyku, w niedalekiej Kilonii. Osiem startujących jednostek to niewiele, ale praktycznie każda z załóg ma szanse na zwycięstwo i szalenie trudno jest wytypować zwycięzcę. Kto nim zostanie?











Wydarzenia...


Rozmiar: 42020 bajtów

HETMAN o włos od zagłady

"HETMAN tonie"- te słowa rozpoczynały 23 czerwca wszystkie wiadomości Radia Gdańsk i niektórych rozgłośni ogólnokrajowych.

Paweł Wojna

14 czerwca 2001 na przycumowanym do burty TORNADA HETMANIE podczas regat o Puchar Dowódcy Marynarki Wojennej w Bałtijsku rozbrzmiewały żeglarskie pieśni do białego rana. Nikt nie przypuszczał, że będzie to (przynajmniej na jakiś czas) ostatni pogodny rejs tego nadzwyczaj dzielnego i zaprawionego w bojach okrętu. Tydzień poźniej Bałtyk nawiedziły wiatry dochodzące w swej sile do 9B. "HETMAN - tonie" - rozbrzmiewało 23 czerwca w eterze.
Powracając z Bornholmu dowodzący jachtem skierował go na główki Łeby. Przy kierunku Nord-West i takiej sile wiatru wejście do tego portu jest bardzo trudne - wszyscy pytani przez nas doświadczeni kapitanowie potwierdzili to jednogłośnie. Ale kapitan i załoga HETMANA - jak stwierdzono - dopuścili się ponadto poważnych błędów.
Na szczęście udało się ratownikom rwącym liny holownicze wyciągnąć jacht ok. 2 Mm w morze, inaczej groziło mu roztrzaskanie się o falochron.

ciąg dalszy w numerze...

Regaty...


Rozmiar: 54721 bajtów

Jubileusz zeglarskiego pucharu

To był prawdziwy zlot gwiazd, zarówno czołowych postaci żeglarstwa, jak też słynnych jachtów, znanych tylko z kart książek o historii żeglarstwa. Cowes na wyspie Wight po 150 latach ponownie stało się areną wydarzeń związanych z Pucharem Ameryki

Korespondencja z Cowes
Marek Słodownik

22 sierpnia, dokładnie w rocznicę pierwszych regat, które stały się zalążkiem najstarszego i zarazem najbardziej dziś prestiżowego współzawodnictwa żeglarskiego , zorganizowano regaty na identycznej trasie. Impreza nie ograniczała się zresztą do regat wokół wyspy, choć stanowiły one kulminację ponad tygodniowych celebracji.
Podczas regat doszło do specjalnego spotkania kilkunastu zdobywców Pucharu w latach poprzednich. Nie zabrakło Olina Stephensa, dziś ponad 90-letniego gentlemana, któtego sześć jachtów wywalczyło Puchar, Sir Petera Blak'a, Sir Jamesa Hardy'ego, Billa Kocha i Rusela Couttsa i najwiekszej gwiazdy tej rywalizacji - Dennisa Connera. Zawiódł natomiast Ted Turner wcześniej awizowany przez organizatorów.
W regatach startowało sześć jednostek, na których wywalczono najcenniejszy Puchar, COLUMBIA, INTREPID, FREEDOM, AUSTRALIA II i BLACK MAGIC (z 1995 roku) oraz AMERICA III, zaprezentowały się szerokiej publiczności po raz pierwszy razem. Była także replika legendarnego szkunera AMERICA ale w regatach nie odegrała ona żadnej roli.

powrót do spisu treści

Regaty...


Rozmiar: 40029 bajtów

Szlachetne "dwunastki" na starcie

Pięknie zachowane kadłuby, tradycyjny takielunek, załogi ubrane w stylowe stroje - to mogło się podobać licznym kibicom żeglarstwa przyglądającym się wyścigom z pokładów promów statków, jachtów, a nawet z plaży. Regaty były bardzo widowiskowe właśnie za sprawą udziału w nich jachtów klasycznych.

Marek Słodownik

W ramach Jubileuszu regat o Puchar AMERYKI (czyt. str. 42) odbywały się także mistrzostwa świata klasy 12-metrowej. Były to regaty wyjątkowe, na starcie stanęło bowiem aż 35 jachtów z Europy, obu Ameryk, Australii i Nowej Zelandii. Stało się tak głównie za sprawą jubileuszowej celebry, ale dzięki temu obejrzeliśmy niezwykły spektakl w kilku aktach, rozgrywany na trudnym akwenie Cieśniny Solent na jachtach już nie pierwszej młodości, ale bardzo starannie konserwowanych.
Klasa 12-metrowa istnieje oficjalnie już od 1906 roku, ale najwięcej splendoru przyniosły jej lata 1958 - 87, kiedy to jachty te startowały w regatach o Puchar AMERYKI. Na starcie do wyścigu w Cieśninie Solent pojawiły się aż cztery jednostki, które w przeszłości Puchar zdobyły: COLUMBIA, INTREPID i FREEDOM. Organizatorzy zabiegali długo także o start AUSTRALII II i udało się; Aussis przyjechali w historycznym składzie, z licznym zespołem brzegowym.

ciąg dalszy w numerze...

Regaty...


Rozmiar: 86906 bajtów

MAXI REGATY

Gdy rozwiało się powyżej 6B regaty przełożono, by nie narażać kosztownego sprzętu na szwank. Przez kolejnych sześć wieczorów, wypełnionych coctailami i bankietami nikt się nie nudził, później jednak wiatr... ucichł i trzeba było wrócić na wodę. Lecz trzeba przyznać, że pięknie to wyglądało.

Wrzesień przyniósł kolejną edycję regat Maxi Yacht Rolex Cup, imprezy bardzo widowiskowej, skupiającej na starcie wspaniałe jachty i rozgrywanej w interesującym otoczeniu Porto Cervo.

W tym roku, w dniach 3 - 11 września, na starcie stanęło 26 jachtów podzielonych na cztery klasy: IMS, Division Cruiser over 30 m, Division Cruiser i Division Wally, aby zrównać szanse jednostek na co dzień nie wykorzystywanych do regat, a slużących bardziej podkreślaniu prestiżu ich właścicieli. W oficjalnych relacjach z regat pisano, że wartość wszystkich jachtów szacowana jest na poziomie 200 milionów dolarów, łatwo więc się domyślić, że mamy tu do czynienia z rywalizacją ludzi nie ukrywających swej zamożności.

ciąg dalszy w numerze...

powrót do spisu treści

Nasz rejs...


Rozmiar: 28411 bajtów

Markizy

No i znowu jesteśmy we... Francji. Płynąc wokół świata trasą pasatową nie sposób nie trafić co jakiś czas na francuskie terytorium zamorskie. Ostatnia to już "potęga kolonialna", która może określać siebie jako imperium, w którym nigdy nie zachodzi słońce.

Wojtek Kmita

Ostatni ludożerca żył tutaj jeszcze na początku XX wieku. Trudno w to uwierzyć spotykając wyłącznie przyjaznych i spokojnych mieszkańców małego archipelagu, do którego dopłynęliśmy po 38 dniach żeglugi z Panamy. A już zupełnie nie wiemy jak traktować całkiem serio przekazywaną opowieść, że został on... zjedzony i jeszcze po drugiej wojnie światowej starzy ludzie wspominali jego wyśmienity smak.
Markizy to 12 wysepek pochodzeniawulkanicznego, wyrastających wprost z kilometrowych glębin oceanicznych na wysokość do 1300 metrów. Skaliste góry poprzecinane są dolinami porośniętymi gęstą, suchą dżunglą tropikalną. Z powodu młodego (geologicznie) wieku wysp nie ma tu znaczących formacji koralowych i to odróżnia je od innych archipelagów międzyzwrotnikowej strefy Oceanu Spokojnego. Markizy leżą w zasadzie poza rejonem występowania huraganów i tylko czasami znajdują się na drodze silniejszych wiatrów z ich obrzeży. W przeciwieństwie do wielu innych wysp Pacyfiku nigdy noe brakuje tu wody, gdyż z gór spływa dużo rzek i strumieni...

ciąg dalszy numerze...

Nauka...


mostek

Kolebka oficerów

Studenci Szkoły Morskiej w Gdyni żeglują po wszystkich morzach i oceanach, w każdych warunkach, stając za sterami wszelkiego rodzaju statków, od najmniejszych aż po gogantyczne tankowce...

Milka Jung
Paweł Wojna

Kilkadziesiąt metrów nad naszymi głowami Verazano Bridge - jeden z największych i najpiękniejszych mostów na ziemi. Wchodzimy do Nowego Jorku. Kilkaset tysięcy ton stali i ładunku wolno przesuwa się w kierunku ukazującej się przed dziobem Statui Wolności. Mijamy kilka jachtów motorowych, po prawej, od strony Long Island, jakieś żaglowce. Po lewej wyłania się Manhattan. Na twarzy kapitana widać maksymalną koncentrację i skupienie. Jedynie oczy zdradzają zachwyt i zadowolenie. On też jest tutaj pierwszy raz.
Sielską atmosferę przerywa niespodziewany meldunek trzeciego oficera: "Wyciek paliwa z lewej burty przy rufie!"
Cholera, to nie było przewidziane. Przez chwilę wzrok kapitana zatrzymuje się na każdym z nas, jakby oczekiwał pomocy. Teraz wszystko, co się stanie, zależy wyłącznie od jego decyzji. Nie wolno mu popełnić żadnego błędu.
Po pierwsze - zawiadomić Jankesów. Po rozmowie z Coast Guard padają kolejne rozkazy: "Zatrzymać natychmiast statek. Zlokalizować miejsce wycieku". Powiadamiamy armatora w Australii. Wyrwany w środku nocy nie jest zadowolony. Jeszcze rozmowa z ubezpieczycielem. Od strony New Jersey szybko zbliżają się jednostki ratownicze amerykańskiej straży granicznej.

ciąg dalszy w numerze...

Ku przestrodze...


Rozmiar: 12914 bajtów

TRUJĄCE... JADALNE RYBY

Nie zdajemy sobie sprawy, jak trujące mogą być jadalne ryby. Żeglujący po ciepłych morzach starają się uzupełniać swoje menu świeżym mięsem samodzielnie złowionych ryb. Trudno wyobrazić sobie tańsze źródło najświeższego, a przy tym bardzo zdrowego i smacznego białka. Ale...

Wojtek Kmita

Żeglując na TEMI wśród pięknych tropikalnych wysp nie stroniliśmy od bardzo smacznego mięsa lokalnych ryb. Nim jednak dotarły do nas poniższe informacje i zaczęliśmy być trochę ostrożniejsi, sporo trucizny musiało odłożyć się w naszych organizmach. I pozostanie ona już w nas na zawsze, a wszystko dlatego, że bardzo trudno dostępna jest wiedza o tym, że trujące mogą być nawet teoretycznie jadalne ryby.
W porównaniu z liczbą gatunków ryb te zawierające trucizny szkodzące człowiekowi stanowią jedynie niewielki procent. Są one dokładnie opisane i zabezpieczenie się przed skutkami zjedzenia takich ryb sprowadza się do chęci przewertowania odpowiedniego atlasu. Jednak na ciepłych wodach (konkretnie tam, gdzie ich temperatura nie spada poniżej 20oC) w rejonach występowania formacji koralowych istnieje spore zagrożenie zatruciem, którego źródłem może być większość jadalnych gatunków tam występujących.
Przyczyną ciężkiego zatrucia zwanego ciguaterą jest toksyna o tej samej nazwie, która odkłada się w organizmach ryb po zjedzeniu przez nie toksycznych alg żyjących na koralach Bahamów, Morz Karaibskiego, Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego.

ciąg dalszy w numerze...

Morskie opowieści...


Rozmiar: 12326 bajtów

66 węzłów szkwału

CHOPIN bierze burtą wodę, nad prawą, nawietrzną burtą załamuje się dziad, od tej strony nieczęsto się wlewa. Mity o kilkumetrowych potworach nad spłyceniami są chyba prawdziwe...

Andrzej "Jędras" Trojanek

2400 - koniec wachty - ląduję w koi, by o 0400 wzmocnić wachtę "Bzyka" osłabioną brakiem Aśki i Martynki - kambuz. Zaraz za mną ląduje Anka, po całym dniu w kuchni również deklaruje chęć pomocy. Niektórzy ludzie rodzą się do tej pracy, my mieliśmy szczęście być jednymi z nich. Zasypiam, ale sprawy dnia poprzedniego wciąż przemykają przez głowę, planuję rejs na przyszły tydzień, to załatwić, tamto załatwić. Statek sunie równo, analizuję kto jest u góry, a tak Toni (II of.) z Baśką - będzie dobrze...
Widziałem przed zejściem burzę goniącą nas od rufy, ale wiatr musi odkręcić, zanim uderzy, gdy wpadniemy w ciepły wycinek niżu, przyjmiemy uderzenie w baksztagu. Będzie dobrze, może nawet się nie zamoczę. W jednej chwili czuję, że coś ściąga mi pościel z koi, za chwilę podążam za nią. Z perspektywy trzeciej półki upadek na przeciwległą szafkę nie wydaje sięnęcący. Zanim zdążę zareagować, przechył przenosi się na drugą burtę i gwałtownie zwiększa - 31 stopni. Na 50-metrowym brygu, jakim jest CHOPIN, nie jest to norma, wiem, że coś się wydarzy, ale tak bardzo chce mi się spać...

ciąg dalszy w magazynie...